• ☁ 911#

    rozstania i powroty.
    finalnie wszyscy faceci są tacy sami,
    ideały nie istnieją,
    więc po co pakować się w gówno,
    które będzie trzeba ogarniać od początku?
    lepiej starać się naprawić to co znajome.

    witaj świecie.
    witaj życie.
    wchodzę wyższy poziom miłości,
    do niego
    i do siebie.
    poziom miłości bezwarunkowej -
    najpierw ja,
    później on.

    przy zmianie priorytetów jestem szczęśliwsza.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (0) ☂




  • ☁ 910#

    na ślubie znajomych
    zakończyć związek,
    to dopiero smutna sprawa.

    teraz muszę obronić mgr,
    a później kupić stos kartonów,
    złożyć wypowiedzenie,
    znaleźć mieszkanie gdzieś daleko stąd
    i zapomnieć o ostatnich dwóch latach.

    o ile wcześniej nie trafię do jakiegoś psychiatryka.
    powiedzcie,
    że kiedyś się z tego wyleczę.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (2) ☂




  • ☁ 909#

    to zabawne,
    że w sumie po otrzymaniu zaproszenia na ten panieński,
    byłam przerażona
    i wiedziałam, że tam nie pojadę za nic w świecie,
    ale mimo to,
    gdy widzę,
    że to zaproszenie było jedynie "rzucone na wiatr"
    i się bawią... to jest mi jakoś dziwnie.

    od pewnego czasu walczę z tą myślą,
    że wszyscy mnie muszą lubić.
    absolutnie nie.
    chociaż,
    gdy przestało mi na tym zależeć,
    to nagle inni przestali nawet udawać,
    że mnie lubią.
    i z osobowością 'olewczą',
    gdzie wolę siedzieć w domu,
    niż iść na miasto niebawem zostanę absolutnie bez znajomych.



    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 908#

    wiesz,
    to zabawne,
    że znalazłam faceta,
    od którego chciałam wyprowadzać się już kilka razy,
    a mimo to,
    kilka minut po wielkiej kłótni znowu go kochałam.
    i tak żyjemy,
    bywa chujowo
    i bywa zajebiście fajnie - szczęśliwie, gorąco.
    mamy dużo planów zaczynających się na "my",
    inni faceci w zasadzie dla mnie nie istnieją,
    a już na pewno mnie nie pociągają.

    ale mimo to,
    gdy widzę,
    że ktoś,
    kto trzy lata temu zawrócił mi w głowie,
    a później odgryzł kawałek serca i odszedł,
    był dziś w mieście X,
    ze swoją dziewczyną
    o tej samej godzinie
    i w tym samym parku,
    co ja z moim chłopcem,
    to zaczynam się zastanawiać,
    co zrobiłabym,
    gdybym ich minęła.

    dziwne?


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 907#

    to rozdarcie,
    gdy z jednej strony lubisz swoją pracę,
    chociaż wcale nie ratujesz życia,
    zdrowia,
    ani nie pomagasz wybitnie ludziom,
    a z drugiej pragniesz opuścić mini-korpo i pracować na swoim z kimś,
    kogo kochasz,
    chociaż boisz się ryzyka,
    nieprzewidywalnych funduszy,
    dni zawalonych pracą,
    bo posiadanie firmy nie kończy się po 17:00,
    cykasz się i żałujesz,
    że nadal siedzisz na etacie nie mogąc realizować marzeń,
    a z drugiej strony tak jest ciepło,
    pewnie,
    bezpiecznie.



    kłębkiem myśli jestem,
    tak myślę.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 906#

    drogi pamiętniczku,
    piszę wybiórczo,
    pomiędzy byciem,
    a bywaniem sobą.
    w każdym razie...
    z reguły jestem szczęśliwa,
    ale mam momenty zwątpienia w siebie,
    a w zasadzie to bardziej w nas.
    już sama nie wiem,
    czy więcej nas łączy,
    czy dzieli.
    chociaż to,
    że nie jest księciem na białym koniu,
    ja wiedziałam od początku,
    ale gdzieś w środku łudziłam się,
    że może jednak jest.

    mam ochotę zostać singielką średnio raz na miesiąc,
    a mieć z nim dzieci i być na zawsze ze dwa razy w miesiącu.
    czy to normalne drogi pamiętniczku???
    bo ja już sama nie wiem.
    czy tak wygląda szczęście u innych ludzi,
    którzy na Instagramie wyglądają jak najbardziej dopasowana para w kosmosie?

    drogi pamiętniczku,
    mam nadzieję,
    że u Ciebie wszystko dobrze.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (2) ☂




  • ☁ 905#

    pamiętam,
    że zawsze sobie żartował i poprawiał humor przechodząc obok w pracy,
    wielokrotnie pocieszał na najbardziej męczącym dyżurze świata
    i pomagał,
    żebym zdążyła na ostatni tramwaj,
    albo na nocny nie czekając kolejnej godziny.
    chyba nigdy nie opierdolił
    i zawsze zabierał słodycze,
    które rozdawałam ludziom.
    a dziś było mi bardzo przykro,
    gdy dowiedziałam się,
    że odszedł.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (3) ☂




  • ☁ 904#

    nie wiem,
    czy umiem grać w dorosłość.
    przytłaczają mnie momenty,
    gdy zamiast kupić sobie coś ładnego wpieprzam kasę w naprawy domu,
    auta,
    w rzeczy, które są potrzebne,
    ale nie przyjemne.


    między nami jakby lepiej,
    dużo rozmawiamy,
    nawet podczas kłótni.
    może to jest sposób?


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 903#

    wiesz,
    są chwile,
    gdy z całego serca nienawidzę swojego życia,
    gdy uzmysławiam sobie,
    że siedzę w ogromnym gównie,
    z którego ciężko jest się wydostać.
    dziś trzymałam nóż i zgadnij co myślałam.

    on wcale nie jest idealny
    i coraz częściej myślę o wyprowadzce.
    jego częste wkurwienie,
    skrajne emocje
    doprowadzają mnie do szału.
    ryczę jak pojebana,
    gdy siedzę sama w domu,
    krzycząc,
    że go nienawidzę.


    moja przełożona traktuje mnie jak śmiecia,
    a co najlepsze tylko mnie.
    odkąd pamiętam w moim życiu
    ktoś znęcał się nade mną psychicznie.
    koleżanki,
    a teraz ona.
    wszyscy mówią,
    że boi się,
    bo jestem o dziesięć lat młodsza,
    zdolniejsza i bardzo szybko mogłabym wskoczyć na jej stołek.
    ja mam naprawdę to wszystko gdzieś,
    zapierdalam tam za gówniane pieniądze dla posadki w branży.
    za taką pensję mogłabym równie dobrze układać ciuchy w galerii.
    nie wytrzymuję.
    z każdym dniem jest coraz gorzej.


    nie mam już absolutnie żadnej osoby na świecie,
    którą mogłabym nazwać przyjacielem.
    i teraz chodzę na kawę sama.
    jestem tak cholernie samotna,
    że za każdym razem,
    gdy myślę o swojej śmierci,
    to rodzinę,
    która płakałaby na moim pogrzebie.
    bardzo tęsknię
    i chciałabym rzucić pracę, studia, wszystko...
    po to,
    by wrócić do rodzinnego miasta.
    tylko myśl o nich trzyma mnie przy życiu.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (4) ☂




  • ☁ 902#

    2014 był dla mnie gównianym rokiem,
    bo próba szukania miłości online zakończyła się kilkoma miesiącami depresyjnych wieczorów,
    gdy po kilku tygodniach intensywnej znajomości zostałam zwyczajnie olana.
    kobieta,
    którą ktoś ma w dupie bardzo długo wraca do siebie.
    ja wróciłam po 1,5 roku myślenia,
    że jestem naprawdę beznadziejna,
    wróciłam,
    gdy poznałam P.S.
    i poczułam co oznacza prawdziwa miłość.


    ostatnio mignęło mi zdjęcie P.I.,
    który sprawił,
    że przestałam w siebie wierzyć.
    smutne,
    że od tamtej chwili miał już ze cztery dziewczyny
    i wygląda,
    jakby te byłe partnerki zjadł,
    ale nieistotne.
    faktem jest,
    że nadeszła chwila,
    gdy wręczył swej wybrance pierścionek,
    a ja niewzruszona przescrollowałam tablicę w dół.

    a przysięgam,
    nigdy nie sądziłam,
    że wobec niego będę potrafiła być tak obojętna.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 901#

    miało być niby łatwiej.
    samodzielność.
    prawie-swoje cztery kąty.
    po drodze nawet chujowa,
    ale podwyżka,
    a ja tak bardzo nienawidzę tego,
    że pod koniec miesiąca zostaje stówa na koncie.
    to takie żałosne,
    że żyję z miesiąca na miesiąc myśląc:
    "żeby się kurwa nic nie wydarzyło,
    bo stówa
    ".
    to takie przykre,
    że ciągle coś,
    a ja kupiłam sobie ostatnio jesienne buty,
    bo te z poprzedniego sezonu już się nie nadają.
    koleżaneczki z pracy ciągle w nowych outfitach,
    a ja pół pensji na uczelnię,
    drugie pół na benzynę.
    dramat.
    niech się już to wszystko skończy.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (1) ☂




  • ☁ 900#

    naprawdę jest mi tu nadal dziwnie
    i nie wiem,
    czy kiedykolwiek poczuję,
    ŻE JESTEM W NASZYM DOMU.
    przejście z życia studenckiego
    na ten etap to skok na głęboką wodę -
    masa obowiązków,
    mnóstwo rzeczy,
    które trzeba dopilnować
    i to cholerne uczucie,
    na które nie da się przygotować - dorosłość.

    czasem chciałabym uciec,
    nie mieć na sobie jego zmartwień
    i kilka razy w tygodniu siedzieć na siłowni bez myślenia:
    "o rany, przyjechał z pracy,
    jadę do domu,
    bo mało w tym tygodniu się widzieliśmy",
    albo mam ochotę kupić sobie pięć par butów
    bez myślenia,
    że w domu znowu coś wysiadło,
    więc nie mogę tak tej kasy przepuszczać do cna.

    czasem jednak cieszę się,
    że moje noce nie zaczynają się tak samo,
    a poranki są zawsze przepełnione czułością,
    ogromną czułością.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (2) ☂




  • ☁ 899#

    nie wiem jak to się stało,
    ale znaleźliśmy wspólną pasję,
    taką na całą życie
    i to tak w ciągu kilku tygodni.
    jest nadzieja na to,
    że mogłoby się udać,
    a marzenie,
    by kiedyś stanąć na swoim jest jakieś niby bardziej realne.

    mam nadzieję,
    że Wy też się uśmiechacie.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (3) ☂




  • ☁ 898#

    wiesz,
    dawno mnie nie było,
    a w tym czasie dużo się zmieniło.
    między innymi jesteśmy współlokatorami,
    mamy już kilka wspólnych mebli,
    kilka kłótni za sobą
    i kilka milczących dni.
    nadal się przyzwyczajam,
    chociaż nadal jest mi dziwnie.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (4) ☂




  • ☁ 897#

    byś był ze mnie dumny,
    gdziekolwiek teraz jesteś.


    ᴷ ᴼ ᴹ ᴱ ᴺ ᵀ ᵁ ᴶ
    (2) ☂




  • |